Oddech, który przywraca kontakt ze sobą – rozmowa z Renatą Karniłowicz

Oddech, który przywraca kontakt ze sobą – rozmowa z Renatą Karniłowicz

Czy zdrowie, sprawność i wewnętrzna równowaga mogą stać się początkiem prawdziwej zmiany w życiu?

W kolejnym spotkaniu z cyklu „Rozmowy, które wzbogacają” moją gościnią była Renata Karniłowicz – kobieta renesansu, która swoją życiową misję opisuje bardzo prosto: chce być zdrowa i szczęśliwa, a jednocześnie pomagać innym w odzyskiwaniu tego stanu.

W swojej pracy Renata łączy trzy obszary, których nie da się od siebie oddzielić: ciało, emocje i oddech. Pomaga ludziom wracać do siebie, odzyskiwać energię, sprawczość i większy wewnętrzny porządek. 

Uczy ich m. in., jak oddychać, by przywrócić ciału i duszy harmonię.

Słyszeliście o oddechu holotropowym?
To głęboki oddech przez usta, zakończony uwalniającym krzykiem. Pomaga pozbyć się długotrwałego stresu, odzyskać energię, jasność widzenia wielu rzeczy, aktywność, chęć do działania.

A zatem – usiądź wygodnie, weź głęboki oddech i posłuchaj tej inspirującej rozmowy.

A jeśli szukasz więcej takich ciekawych i motywujących informacji – możesz dołączyć do kolejnego webinaru, gwarantuję tylko wyjątkowych i ubogacających rozmówców: 

🗓️ każdy pierwszy wtorek w miesiącu 
⏰ 8:00–10:00 
🌐 Rejestracja: www.krzysztofpilch.pl/webinar

Obejrzyj pełne nagranie rozmowy:

Jeśli wolisz przeczytać najważniejsze wnioski zamiast oglądać całą, blisko godzinną rozmowę – zebrałem je poniżej. Pełny, oczyszczony zapis dyskusji znajdziesz na końcu artykułu.

Czy Twoje zdrowie pomaga Ci zarabiać – czy po cichu ogranicza Twój biznes?

Ludzie biznesu to często multitalenty. Zarządzają, sprzedają, robią marketing, rozkręcają firmę. Pracują na 100, 200, 300%. I jest jeden obszar, który w tym wszystkim najłatwiej przeoczyć: własne zdrowie.

Przypominamy sobie o nim zwykle dopiero wtedy, gdy organizm zaczyna wysyłać wyraźne sygnały — brak energii, napięcie, problemy ze snem, rozdrażnienie, spadek koncentracji.

W drugim odcinku cyklu „Rozmowy, które wzbogacają” rozmawiałem z Renatą Karniłowicz — trenerką oddechu holotropowego, pedagożką i instruktorką, właścicielką firmy Harmonijne Ciało. Renata od 18 lat pracuje z ciałem, a na koncie ma ponad 300 sesji oddechowych.

Kim jest Renata Karniłowicz

Sportsmenka od piątej klasy podstawowej — piłka ręczna, wyższe ligi, otarcie się o kadrę Polski. Pedagożka z 25-letnim stażem. Instruktorka pływania i korekcji wad postawy. Trenerka jogi i relaksacji. Trenerka oddechu holotropowego.

Firma „Harmonijne Ciało” powstała w trudnym momencie: Renata została sama z dzieckiem, było ciężko także finansowo. Poszła na studia „joga i relaksacja” i na własnym basenie uruchomiła szkółkę pływania dla dorosłych.

Z doświadczenia sportowego wyniosła jedno ważne spostrzeżenie: w sporcie łatwo o przemocowe podejście do własnego ciała. Jeśli nie zadbamy o równowagę, zostajemy w nadmiernej aktywności na stałe. Dlatego jej autorskie ćwiczenia łączą pracę z mięśniami głębokimi, relaksację, jogę i wzmacnianie tych mięśni, które są potrzebne do zwykłego życia.

Zadałam sobie pytanie: po co nam w życiu sport? I przyszła odpowiedź: po to, żeby żyć. Żeby zawiązać buty, wyjść na spacer, pobiegać z wnukami.

Trzy sygnały, że ciało prosi o zatrzymanie

To najbardziej praktyczna część rozmowy. Renata wskazuje trzy sygnały, które można sprawdzić u siebie dzisiaj — bez sprzętu, bez badań, bez wizyty u nikogo.

1. Oddech

Zatrzymaj się na chwilę i sprawdź, czy w ogóle oddychasz. Większość z nas oddycha płytko, górą żeber. Połóż ręce na żebrach, weź wdech i poczuj, gdzie otwiera się przepona. Niepokojący sygnał to oddech bardzo płytki albo bardzo nerwowy — przy zadaniach sportowych skupiamy się na oddechu, ale za kierownicą czy w stresie robi się krótki. Do organizmu wchodzi mało tlenu, a procesy, które powinny działać sprawnie, nie działają.

2. Napięcie

Napięcia lubią wracać w te same miejsca: kark, łydka, górna część pośladków, odcinek lędźwiowy. I — co ważne — napięcie wcale nie musi pochodzić z ruchu. Może pochodzić ze stresu. Praca, która jednego stresuje, a drugiego nie, wchodzi w ciało w różnych miejscach. Barki bardzo często oznaczają po prostu: biorę na siebie za dużo.

3. Sen

Jeżeli nie naładujesz baterii w telefonie, nie masz telefonu.

Rozładowujemy się do cna, aż coś w ciele nas zatrzyma. Szkoda nam spać, kładziemy się za późno, a jeśli już się kładziemy — dobrego snu nie ma. Renata zwraca uwagę na coś, o czym rzadko się mówi: podświadomość kontaktuje się z nami przede wszystkim w snach. Brak snów i brak regeneracji to sygnał, że straciliśmy łączność ze sobą.

A jeśli zignorujemy wszystkie trzy? Wtedy przychodzi choroba- żeby powiedzieć: zatrzymaj się.

Jak zacząć dbać o siebie, żeby nie porzucić tego po tygodniu

Renata jest tu bardzo konkretna i bardzo nieheroiczna. Żadnych planów na sześć tygodni i pobudek o 5:00.

  1. Jeden rytuał na start. U niej była to szklanka ciepłej wody zaraz po wstaniu.
  2. Dziesięć minut, nie godzina. Rytuał tybetański — pięć asan jogi — trwa 10 minut.
  3. Ruch dobrany do siebie. Nie dla każdego jest bieganie, nie dla każdego siłownia. Około 30 minut ruchu dziennie wystarczy, żeby poczuć różnicę w głowie.
  4. System „na ile mam dzisiaj czas”. Nie „muszę”, tylko: mam dziś godzinę — co mogę w niej zrobić?
  5. Domknięcie dnia. Wieczorne wypisanie na kartkę, za co jestem wdzięczny — po to, żeby głowa przestała mielić.

I jedna zasada nadrzędna:

Nic, do czego się zmuszamy, nie działa. Tak jak lektura w szkole.

Najważniejszy jest jednak powód. Renata mówi wprost, że przełom nastąpił, kiedy przestała robić to dla kogoś — dla rozliczenia się, dla pochwalenia się, dla zdjęcia na Instagramie — a zaczęła robić dla siebie.

Czym jest oddech holotropowy

Sesja ma dwie części.

W pierwszej oddycha się przez usta — głęboko, dwutorowo, podwójnym oddechem. To intensywna praca, ale każdy prowadzi ją we własnym tempie. Ta część kończy się uwalniającym krzykiem.

W drugiej aktywuje się układ przywspółczulny — ten wyciszający, redukujący napięcie. To moment uwolnienia bieżących napięć.

Sam oddech pozwala zejść poniżej fal mózgowych odpowiedzialnych za logiczne myślenie, kontrolę i decydowanie — do obszaru kreatywności, czasem do wcześniejszych okresów życia. Napięcia schodzą z ciała; zdarza się, że w miejscach dawnych kontuzji pojawia się uczucie ciepła.

Jeden klient powiedział mi: zabrałaś mi chyba ze dwa wagony węgla.

Standardowy proces to 12 tygodni – jedna sesja tygodniowo, mniej więcej godzina. Efektem ubocznym, o którym Renata mówi wprost, jest sen: po sesjach po prostu lepiej się śpi.

Co się dzieje po drugiej stronie – dwie historie

Pandemia, która nie przerwała oszczędzania

Renata trafiła do mnie na konsultację chwilę przed pandemią. Po konsultacji były warsztaty finansowe, po warsztatach — plan finansowy. Z planu wynikło, że warto zacząć regularnie odkładać dla siebie, i to niemałą kwotę: przy jej horyzoncie czasowym do emerytury inaczej się nie dało.

Kilka tygodni później zamknęli wszystko. Baseny, zajęcia, cały jej biznes oparty na kontakcie na żywo. A ona nie przerwała wpłat ani razu. Zamiast tego wykorzystała stary kurs stolarski i tapicerski: odrestaurowywała PRL-owskie fotele i je sprzedawała, dopóki baseny nie wróciły.

Jak już gram, to gram. Więc jak oszczędzam, to oszczędzam.

To jest dla mnie najlepszy dowód, że dobrze ustawiony plan finansowy nie jest ciężarem. W moim systemie widzę, kiedy komuś zaczyna się sypać — u Renaty taki moment nie pojawił się ani razu.

Sesja w samochodzie, w lesie

Kilka lat później zamieniliśmy się barterem: ja zaprosiłem Renatę na warsztaty ze strategii biznesowej, ona dała mi doświadczyć swojej pracy z oddechem.

Trafiło to na moment, w którym odchodziła bliska mi osoba, a ja miałem przygotować się do mowy pogrzebowej i do przemówienia do rodziny. Najmocniejszą sesję zrobiliśmy w samochodzie — w domu była cała rodzina, więc pojechałem do lasu. Tam nastąpiło bardzo mocne uwolnienie.

Przemówiłem. A dodatkowo wróciła mi jasność w sprawie, którą byłem gotów porzucić: książki, którą piszę z jednym z najwybitniejszych trenerów biznesu na świecie.

Trzecia historia jest nie moja, ale najbardziej mnie poruszyła: moja córka po 12 tygodniach pracy z Renatą odeszła z bardzo toksycznej pracy, obroniła pracę dyplomową i znalazła pracę marzenie — w controllingu, w dużej korporacji, będąc na pierwszym roku studiów magisterskich.

Czym jest bogactwo – pytanie, które zadaję każdemu gościowi

Bogactwem są moje doświadczenia i wdzięczność za nie. Bogactwem są przyjaciele i relacje. Bogactwem jest moja wiedza. Bogactwem są moje geny.

Misja Renaty brzmi równie prosto: pokazywać ludziom ich wewnętrzną moc i sprawczość. Że mają to w środku i nie muszą ciągle szukać na zewnątrz.

Najczęstsze pytania

Czym jest oddech holotropowy?

To technika pracy z ciałem oparta na bardzo głębokim, podwójnym oddechu przez usta. Sesja składa się z części intensywnej, zakończonej uwalniającym krzykiem, i części wyciszającej, która aktywuje układ przywspółczulny. Służy uwalnianiu napięć i emocji zapisanych w ciele.

Ile trwa proces?

Standardowo 12 tygodni — jedna sesja tygodniowo, około godziny.

Czy sesję można zrobić online?

Tak. Renata prowadzi sesje jeden na jeden zdalnie; prowadzi też warsztaty na żywo.

Po czym poznać, że potrzebuję zatrzymania?

Trzy sygnały: płytki lub nerwowy oddech, powracające napięcia (kark, barki, odcinek lędźwiowy) oraz zaburzony, nieregenerujący sen.

Jak zacząć?

Od jednego rytuału dziennie trwającego 10 minut — i od odpowiedzi na pytanie, po co chcę to robić.

Jak skontaktować się z Renatą

Renata Karniłowicz prowadzi firmę Harmonijne Ciało. Na jej stronie można umówić się na bezpłatną, około 20-minutową konsultację — to najprostszy sposób, żeby sprawdzić, czy ta forma pracy jest dla Ciebie.

Strona: harmonijneciało.pl

Chcesz posłuchać kolejnych takich rozmów?

„Rozmowy, które wzbogacają” to cykliczne, bezpłatne spotkania online w formule expert room — w każdy pierwszy wtorek miesiąca, 8:00–10:00. Jeden ekspert, jeden temat, konkretna wiedza i moderowany networking prowadzony przez Barter Klub.

Zarejestruj się na najbliższe spotkanie: www.krzysztofpilch.pl/webinar

Pełny zapis rozmowy

00:03 Powitanie

Krzysztof Pilch: Zaczynamy. Dla osób, które mnie nie znają — krótkie przypomnienie. Jestem trenerem i mentorem finansowym, mentorem mentorów. Pomagam osiągać bezpieczeństwo finansowe z zachowaniem równowagi w życiu. W kolejnym etapie osoby, które ze mną pracują, stają się światłymi milionerkami albo światłymi milionerami. Moją gościnią jest dzisiaj Renata Karniłowicz.

00:33 Kim jesteś?

 

Krzysztof Pilch: Kim jesteś?

Renata Karniłowicz: Człowiekiem. Jestem matką. Jestem trenerem i pedagożką od 25 lat. Uczę dzieci pływać, uczę korekcji wad postawy, jestem trenerem jogi i relaksacji oraz trenerem oddechu holotropowego. I odwieczną zawodniczką — wychowaną w sporcie.

01:06 W czym pomagasz ludziom?

Krzysztof Pilch: W czym pomagasz ludziom, swoim klientom?

Renata Karniłowicz: Obecnie najbardziej — w wracaniu do siebie. W znajdywaniu własnej mocy do działania, własnej mocy sprawczej. Towarzyszę ludziom w tym procesie: w sesjach oddechowych i w pracy z ciałem, którą prowadzę od zawsze.

Krzysztof Pilch: A co jest rezultatem pracy z Tobą?

 

Renata Karniłowicz: To zależy od grupy. Niektórzy zdrowieją — odzyskują sprawność fizyczną. Inni znajdują własną ścieżkę. Jeszcze inni zaczynają chcieć. Po prostu chce im się chcieć coś zrobić. Czerpią z własnej mocy, z własnego źródła — i zaczynają działać w różnych kierunkach.

Krzysztof Pilch: Ja, po doświadczeniu pracy z Tobą, powiedziałbym tak: pomagasz zdrowieć fizycznie i psychicznie. Sam ruch jest w stanie to spowodować, a kiedy dołożymy do tego oddech — to się dzieje.

02:33 Partnerzy spotkania

Krzysztof Pilch: Partnerem dzisiejszego wydarzenia jest Barter Klub — platforma wielostronnej wymiany barterowej. Barter Klub zaprasza dziś na networking od 9:00 do 10:00, żebyśmy mogli się bliżej poznać. Poprowadzi go Łukasz Chomicz, który właśnie do nas dołączył. Drugim partnerem jest Akademia Certyfikowanych Mentorów, którą mam przyjemność współprowadzić z Sylwią Petryną i z Marzeną Stokłosą.

03:21 Punkty zwrotne: jak powstało „Harmonijne Ciało”

Krzysztof Pilch: Co było Twoją inspiracją i co spowodowało, że robisz to, co robisz?

Renata Karniłowicz: W życiu było kilka punktów zwrotnych — i zazwyczaj były to trudne sytuacje. Stąd wzięło się „Harmonijne Ciało”, bo tak nazywa się moja firma. Odszedł ode mnie mąż, zostałam sama z dzieckiem. Było bardzo trudno, również finansowo. Stwierdziłam, że muszę coś wymyślić. Poszłam na studia „joga i relaksacja”, a na basenie, na którym uczę pływać, uruchomiłam szkółkę pływania dla dorosłych.

 

Jestem sportowcem od zawsze — grałam w piłkę ręczną od piątej klasy podstawowej, aż do kadry Polski, grałam w wyższych ligach. Wiem, co to jest praca z ciałem. Ale czułam, że czegoś brakuje: przestrzeni na zadbanie o siebie. W sporcie bywa przemocowo — jeżeli nie zadbamy o równowagę, jesteśmy cały czas w nadmiernej aktywności.

Ćwiczenia, które wymyśliłam, łączyły pracę z mięśniami głębokimi, relaksację, jogę i wzmacnianie mięśni podstawowych do życia. Zadałam sobie pytanie: po co nam w życiu sport? I przyszła odpowiedź: po to, żeby żyć. Żeby zawiązać buty, wyjść na spacer, pobiegać z wnukami, normalnie funkcjonować. Potem doszedł oddech — bo szukałam czegoś, co zaopiekuje emocje.

05:51 Codzienne rytuały

Krzysztof Pilch: Jak dbałaś o siebie? Jak wyglądał dzień albo tydzień?

 

Renata Karniłowicz: Wszystko zaczynam od siebie. Zobaczyłam, co mi pomaga i z czym czuję się lepiej. Zauważyłam, że ważne są codzienne rytuały. Zaczęłam od małego: wpisywania do dzienniczka, z czym się budzę, i zapisywania wdzięczności. Czyli praca z umysłem od samego wstania.

Potem ćwiczenia — ale w systemie „na tyle, na ile mam dzisiaj czas”. Nie zmuszałam się, żeby wstawać wcześniej. Patrzyłam: mam dziś godzinę — co mogę w tę godzinę zrobić? Mogę się przejść, mogę poćwiczyć. Wkładałam tę cegiełkę ruchu i widziałam, że czuję się po tym dobrze.

Zadałam sobie też pytanie: w jakim ruchu czuję się dobrze? Bo nie dla każdego jest bieganie, nie dla każdego siłownia. Okazuje się, że jeśli ruszymy się około 30 minut dziennie, zaczynamy czuć się lepiej psychicznie.

Czasami rządzą nami emocje i to one blokują nas przed ruchem. Te blokady można uwalniać oddechem. Kiedy zaczęłam pracować z oddechem, okazało się, że po sesjach zaczęłam działać. Robiłam rzeczy, których nie robiłam od dawna, bo wcześniej przychodziła myśl: „a po co? a na co? deszcz pada”.

Dołożyłam pracę mentalną wieczorem — wypisywanie, za co jestem wdzięczna. Domykanie dnia, żeby głowa przestała myśleć. A po sesjach oddechowych przychodzą bardzo dobre sny — sen jest efektem ubocznym. Jeśli ktoś ma problem ze snem, to rewelacyjna metoda.

09:00 Od czego zacząć: jeden rytuał, 10 minut

Krzysztof Pilch: Od czego zacząć, żeby od razu nie było tego tak dużo?

Renata Karniłowicz: Ja zaczęłam od tego, żeby wstać i wypić ciepłą wodę. Naprawdę. Stwierdziłam, że jeśli jeden rytuał będzie mi służył, to postaram się przy nim zostać.

I jeszcze jedno, ważne: robię to dla siebie. Nie po to, żeby się przed kimś rozliczyć, nie po to, żeby się pochwalić, nie po to, żeby zrobić zdjęcie na Instagram. Po sesjach poczułam, że robię to dla siebie — bo najważniejszą osobą w moim życiu jestem ja. Wszyscy wiemy, że trzeba pić wodę, ruszać się, dobrze jeść. Pytanie brzmi: dlaczego nie chcemy o siebie zadbać?

Dlatego zachęcam: znajdź powód, dla którego chcesz to robić, a potem sięgnij po jeden rytuał. Naprawdę małymi krokami — to może być 10 minut. Ja zaczynałam na macie od 10 minut, bo rytuał tybetański, czyli pięć asan jogi, trwa 10 minut. I szklanka wody. A potem zobacz, co jest dla Ciebie dobre. Nie zmuszaj się. Nic, do czego się zmuszamy, nie działa — tak jak lektura w szkole.

10:54 Co zmienia się u klientów

Krzysztof Pilch: A co zaczęli robić Twoi klienci?

Renata Karniłowicz: Nazwałabym to hasłem „dbanie o siebie”. Poszli na siłownię. Zmienili pracę, która im szkodziła. Zaczęli malować. Ja nie wiem, co ten człowiek robi codziennie — ale widzę, jak zmienia się z sesji na sesję. Inaczej brzmi, emocje są inne, zaczyna coś robić dla siebie i zaczyna się rozwijać.

W polu finansowym też ma to ogromne znaczenie, bo czasem naprawdę możemy zrobić pewne rzeczy — tylko z lęku i wstydu do nich nie wychodzimy.

A jeśli chodzi o „Harmonijne Ciało” — na naukę pływania przychodziły osoby z ogromnym lękiem i z niego wychodziły. Przychodziły osoby z bólem kręgosłupa i po ćwiczeniach mówiły: „Boże, Ty mnie powyciągałaś, nie muszę iść do lekarza”.

13:37 Pierwsza konsultacja i plan finansowy

 

Krzysztof Pilch: W jakim momencie życia byłaś, kiedy się poznaliśmy?

Renata Karniłowicz: Pamiętam. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Dostałam u Ciebie konsultację i pomyślałam: to jest przestrzeń, w której mam nieposprzątane. To było chwilę przed pandemią — ponad sześć lat temu.

Pomyślałam: trzeba się w końcu nauczyć. W szkole uczą nas wszystkiego oprócz tego, jak oszczędzać. Umówiliśmy się i zaczęłam budować sobie strukturę. Zaczęłam porządkować pieniądze tak, żeby najpierw płacić sobie — odkładać dla siebie. Że mogę zabezpieczyć sobie przyszłość, zamiast myśleć: „o Boże, jaką emeryturę ma nauczyciel”.

Krzysztof Pilch: Trafiłaś na konsultacje, potem na warsztaty finansowe. Po warsztatach stworzyliśmy plan finansowy. Wynikło z niego, że warto, żebyś zaczęła oszczędzać dla siebie na przyszłość. Uruchomiliśmy rozwiązanie, dzięki któremu zaczęłaś systematycznie odkładać — i to całkiem dużą kwotę. Patrząc na czas, jaki masz do emerytury, trzeba było zacząć od takiej kwoty.

15:45 Pandemia: test odporności planu

Krzysztof Pilch: I nagle pojawiła się pandemia. Z jednej strony miałaś zobowiązanie, które zaczęłaś płacić, z drugiej — pandemia wywróciła Twój biznes do góry nogami. Jak sobie z tym poradziłaś?

Renata Karniłowicz: Zamknęli wszystko — nas w domach, moje baseny. Mam po mamie taki zasób, że mam umiejętności w wielu dziedzinach. Wcześniej skończyłam kurs stolarski i tapicerski. Pamiętacie krzesła „lisiki”, te foteliki PRL-owskie? Zaczęłam je tapicerować i sprzedawać.

Podstawową pensję miałam, bo jako nauczycielka miałam płacone. Ale był taki moment — czego absolutnie się nie wstydzę — że na śmietnikach było ich dużo. Odrestaurowywałam je i sprzedawałam. Potem okazało się, że ludzie mają w domach meble, które chcą zreanimować. To dosyć trudna praca — kto pracował z drewnem albo tapicerką, ten wie. Ale strasznie mnie kręciło, że mogę dawać meblom drugie życie. Robiłam to, dopóki baseny nie wróciły.

 

Krzysztof Pilch: To fenomen. Kiedy ktoś wdroży u mnie rozwiązanie oszczędnościowo-ochronne, widzę szczególnie te trudniejsze momenty — wtedy wyskakuje mi na czerwono, że powinienem zadzwonić i zareagować. U Ciebie takiego momentu nigdy nie było.

17:35 „Najpierw płacę sobie” w praktyce

Krzysztof Pilch: Jak podchodzisz do zasady „najpierw płacę sobie”?

 

Renata Karniłowicz: Ustawiłam stałe zlecenie. Wiem, że jest minus tyle, i w ogóle nie biorę tego pod uwagę. Do tego staram się jeszcze odłożyć część na bieżące oszczędności — a poza tym normalnie żyć.

 

Najlepsze jest to, że nawet w trudnych czasach nie usiadłam. A było naprawdę trudno. W ogóle nie zakładałam, że przestanę to płacić. Założyłam, że to jest dla mnie, że tak ma być. Ja tego nie widzę jako „ktoś mi zabiera” — to sobie płynie. Myślę, że dużo dał mi sport i to ustrukturyzowanie: jak już gram, to gram. Więc jak oszczędzam, to oszczędzam. Zachęcam, żeby pomyśleć, że to, co robimy, robimy dla siebie. Dla nikogo innego.

 

19:00 Skąd wziął się oddech holotropowy

 

Krzysztof Pilch: Potem był okres pięciu lat, kiedy się nie widzieliśmy — nie miałem powodów, żeby dzwonić, bo regularnie oszczędzałaś. W międzyczasie pojawił się u Ciebie oddech. Skąd się wziął?

 

Renata Karniłowicz: To oddech holotropowy. Czytam teraz książkę o oddechu i śmiałam się: „przecież oddychamy, po co Ci oddychać?”. Ale okazało się, że mamy różne oddechy i różnie na nas działają.

 

Zrezygnowałam z pracy w przedszkolu. Powiedziałam sobie: mam dość, przy całej miłości do dzieci było ich w moim życiu za dużo. Zostawiłam tę pracę, mimo że była stabilna. Stwierdziłam, że chcę coś, co będę mogła robić przez internet — coś, co mogę robić wszędzie. Ale nie wiedziałam jeszcze co.

 

Było mi wtedy trudno — byłam w trudnej relacji i dużo robiłam rzeczy samorozwojowych. Potrzebowałam czegoś, co wyciągnie emocje z ciała. I pojawił się mail z ofertą oddechu. Weszłam w 12 tygodni dla siebie.

 

20:39 12 tygodni dla siebie

Renata Karniłowicz: Pakiet to 12 tygodni spotkań. Sama przez to przeszłam — regularnie, co wtorek, o tej samej godzinie. Przygotowanie, sesja oddechowa, około godziny. Przez 12 tygodni obserwowałam i spisywałam, co się zmienia. Okazało się, że po prostu inaczej podchodzę do codzienności. Bardziej cieszy mnie życie — mimo trudnych sytuacji, które się zdarzały. W rezultacie rozstałam się i wyszłam z toksycznej relacji.

Pomyślałam: to może być to, czym mogę ludziom pomagać. Wiele osób nie wie, ile ma w sobie wartości, mocy, ale też wewnętrznej miłości. Poszłam na kurs trenerski. Miałam mnóstwo obiekcji — nigdy nie pracowałam przed kamerą, byłam normalną nauczycielką na basenie. Nagle okazało się, że mam wyjść przed ludzi, a nie znam Zooma. Miałam ogromny opór. Ale powiedziałam sobie: zrobiłaś to, to jest jak w sporcie.

Mam już poprowadzone jakieś 300 sesji z klientami. To cudowne narzędzie, które wspiera w różnych trudnych sytuacjach.

23:30 Po czym poznać, że warto się zatrzymać

Krzysztof Pilch: Po czym można poznać, że warto się zatrzymać?

Renata Karniłowicz: Najłatwiej powiem o ciele. Wiele z nas nie ma łączności z ciałem — traktujemy je jak maszynę. Sama tak miałam i już się za to przeprosiłam. Jeżeli zaczniemy traktować je z miłością, zaczniemy obserwować na przykład oddech.

 

Pierwszy sygnał to oddech. To tip, który możesz robić codziennie: zatrzymaj się na chwilę i sprawdź, czy w ogóle oddychasz. Mamy bardzo płytki oddech — oddychamy górą żeber. Połóż ręce na żebrach, weź wdech i poczuj, gdzie otwiera się przepona. Niepokojący sygnał to oddech bardzo płytki albo bardzo nerwowy. Przy zadaniach sportowych skupiamy się na oddechu, ale kiedy jedziemy samochodem albo się denerwujemy, oddech robi się krótki — wchodzi mało tlenu i procesy, które powinny działać lepiej, nie działają.

Drugi sygnał to napięcie. Cykliczne napięcia, które się łączą. Najczęściej: kark, łydka, górna część pośladków i odcinek lędźwiowy. Ale napięcie wcale nie musi być po ruchu. Może być ze stresu. Jeżeli mamy pracę, która nas stresuje — albo tak ją odbieramy, bo jednego stresuje, drugiego nie — wchodzi w różne części ciała. Mogą to być barki, bo za dużo bierzemy na siebie.

Trzeci sygnał to sen. Jeżeli nie naładujesz baterii w telefonie, nie masz telefonu. My działamy podobnie: rozładowujemy się do cna, aż coś się w ciele wydarza i nas zatrzymuje. Szkoda nam spać, chodzimy za późno, nie mamy tych 8 godzin. Albo kładziemy się naturalnie, a dobrego snu nie ma. Nasza podświadomość łączy się z nami przede wszystkim w snach. Jeśli nie śnimy i nie odpoczywamy, to znaczy, że nie mamy łączności ze sobą.

A potem przychodzi choroba, żeby nam powiedzieć: „halo, zatrzymaj się”. Dlatego między innymi przyszedł oddech — stwierdziłam, że czas się zatrzymać. U mnie jest „dzień ślimaka”, „zielony dzień” — dzień nicnierobienia. Bo układ nerwowy przywspółczulny odpoczywa tylko w bezruchu, a mnie uczono: odpoczywaj aktywnie.

27:57 Sesja w samochodzie

Krzysztof Pilch: Minęło pięć lat i nagle Renia dzwoni. Mówi: oddech. Mówi też, że ma oszczędności i chciałaby zacząć je inaczej pomnażać.

Jestem w barterze od dawna. Sprzedawałem w barterze swoje szkolenia, a kupowałem na przykład artykuły spożywcze. Zaproponowałem Reni wymianę: ja zapraszam Cię na warsztaty ze strategii biznesowej, a Ty dajesz mi doświadczyć treningu oddechu.

To był moment, kiedy miałem wyzwanie — odchodziła bliska mi osoba. Miałem przygotować się do mowy pogrzebowej i do przemówienia do rodziny. Przeszedłem 12 sesji; byłem mniej więcej w środku procesu. Sesję, która okazała się mocno transformująca, zrobiliśmy w samochodzie — nie mogłem tego zrobić w domu, bo była cała rodzina. Pojechałem do lasu i tam nastąpiło bardzo mocne uwolnienie.

Potem faktycznie przemówiłem — raz i drugi, do rodziny. Wtedy pojawiła się mocna inspiracja. Zacząłem już wcześniej pisać książkę z jednym z najwybitniejszych trenerów biznesu na świecie, ale po tym wydarzeniu zastanawiałem się, czy tego nie rzucić. Ta sesja pokazała mi, że właśnie teraz powinienem to realizować. Moje myśli były klarowne, wiedziałem, co zrobić i jak się pojawić w sytuacji mocno krytycznej.

30:19 Historia córki

Krzysztof Pilch: Drugi rezultat: trudny moment u mojej córki. Była w bardzo toksycznej pracy. Chciała się zwolnić, ale nie miała siły. Treningi z Renatą spowodowały, że po pierwsze — zwolniła się, po drugie — obroniła pracę dyplomową, po trzecie — znalazła pracę marzenie. Pracuje w bardzo dużej korporacji, jest jej najmłodszym pracownikiem, pracuje w controllingu, czyli na stanowisku, na które ludzie trafiają zwykle po skończonych studiach — a ona jest dopiero na pierwszym roku magisterki.

Te 12 tygodni z Tobą spowodowały, że jest w zupełnie innym miejscu, niż byłaby bez tego spotkania. Stąd między innymi ta dzisiejsza rozmowa — moim marzeniem jest pokazywać moim klientom osoby, z którymi pracuję, żeby ludzie wzajemnie wykorzystywali ten potencjał i rośli.

32:21 Co inspiruje i motywuje Renatę

 

Krzysztof Pilch: Co Cię inspiruje?

Renata Karniłowicz: Najbardziej inspiruje mnie bycie zdrowym i sprawnym — i pozwalanie ludziom żyć w zdrowiu i sprawności. Mam też poczucie, że każdy ma jakąś misję. Chodzi o to, żeby każdy mógł tę swoją misję znaleźć i dzielić się nią z innymi. Przez lata szukam drogi do tego, żeby być zdrową, ale też pomóc ludziom być w zdrowiu i harmonii ze sobą. Stąd nazwa mojej strony. Bo przychodzimy tu nie tylko po to, żeby jeść i zarabiać — przychodzimy z jakąś misją.

Kiedy odgruzujemy stare rany, traumy i emocje, które są nam niepotrzebne, możemy do tego wyjść. Nadal się rozwijam, nadal szukam dodatkowych metod pracy z ciałem i z emocjami, bo to emocje czasami najbardziej przeszkadzają w realizacji misji.

Krzysztof Pilch: Co Cię motywuje?

 

Renata Karniłowicz: Życie. To, że wstaję i wiem, że mam szansę wykorzystać każdy dzień. Chce mi się żyć, bo wiem po co. Motywacją nie są dzienniki — to tylko pomoc. Chodzi o to, że chcę mieć jak najdłuższe życie w zdrowiu.

34:45 Czym jest bogactwo

Krzysztof Pilch: Czym jest dla Ciebie słowo „bogactwo”?

 

Renata Karniłowicz: Po pierwsze — doświadczenie. Wdzięczność za wszystko, co działo się w moim życiu. Bogactwem są moi przyjaciele i relacje. Bogactwem jest moja wiedza. Bogactwem są moje geny. A wśród ludzi bogactwem są też tacy ludzie jak Ty — którzy pomagają mi zbierać to bogactwo w wymiarze materialnym.

35:43 Jak zacząć współpracę z Renatą

Krzysztof Pilch: Jak można się z Tobą skontaktować?

Renata Karniłowicz: Po pierwsze — moja strona, gdzie są wszystkie informacje. Mogę też udostępnić numer telefonu — wystarczy, że wyślecie do mnie maila.

Krzysztof Pilch: Masz też na stronie bezpłatną konsultację?

 

Renata Karniłowicz: Tak, około 20-minutową. Jeśli ktoś ma dylemat „iść czy nie iść”.

Krzysztof Pilch: Czyli najprościej: umówić się na bezpłatną konsultację, porozmawiać, a wtedy Ty jesteś w stanie określić, czy możesz pomóc i jakie mogą być kolejne kroki.

Renata Karniłowicz: Oczywiście. Zawsze dojdziemy do tego, po co i dlaczego — ludzie mają różne obiekcje.

 

37:40 Misja i zmienianie świata

Krzysztof Pilch: Co jest Twoją misją?

Renata Karniłowicz: Pokazywanie ludziom ich wewnętrznej mocy. Sprawczości. Pokazywanie, że mają to w środku — że nie potrzebujemy ciągle szukać na zewnątrz.

Krzysztof Pilch: W jaki sposób zmieniasz świat?

Renata Karniłowicz: Prowadząc sesje oddechowe i tworząc przestrzeń jeden na jeden. Przez pływanie, przez jogę, przez warsztaty na żywo, gdzie wprowadzam ruch, sesje oddechowe, neurografikę i pracę mentalną. Zmieniam świat przez własne działanie.

Krzysztof Pilch: Co jest Twoją przewagą konkurencyjną?

Renata Karniłowicz: Kiedyś nazwałam to „kobieta renesansu”. Łącznie z witrażami, które potrafię robić, i wieloma innymi rzeczami. Działam po to, żeby znaleźć harmonię w ciele. Bo kreatywność jest potrzebna, ale pojawia się tylko wtedy, kiedy wypoczniesz. Jak nie masz balansu, to nie odpoczniesz — a bez odpoczynku nie ma kreatywności. Ona przychodzi wtedy, kiedy przychodzi radość, kiedy nie jesteśmy w zagrożeniu i nie walczymy.

40:04 Czym dokładnie jest oddech holotropowy

Krzysztof Pilch: Czy mogłabyś w trzech zdaniach wyjaśnić, czym dokładnie jest oddech holotropowy?

Renata Karniłowicz: To bardzo głęboki oddech przez usta. W pierwszej części sesji oddychamy przez usta, głęboko, dwutorowo — podwójnym oddechem. To intensywna praca, ale każdy prowadzi ją we własnym tempie. Ta część kończy się uwalniającym krzykiem i zawsze do niego zachęcam.

Po krzyku jest druga część, która aktywuje układ przywspółczulny — ten wyciszający, redukujący napięcie. Pozwala uwolnić się od bieżących napięć. Oddech holotropowy pozwala zejść poniżej fal mózgowych odpowiedzialnych za logiczne myślenie, kontrolowanie i decydowanie. Wchodzimy niżej — do kreatywności, czasem do czasu nastoletniego, czasem jeszcze niżej.

Jeden klient powiedział mi: „zabrałaś mi chyba ze dwa wagony węgla” — czuł się tak lekko. Dostajemy się do komórki przez tlen: uwalniamy, dotleniamy, a napięcia schodzą z ciała. Miałam przypadki, że w miejscach dawnych kontuzji klientka czuła ciepło. Tam zapinają się emocje i stres. My nawet o tym nie wiemy, bo jesteśmy nastawieni na działanie i ciągle walczymy.

43:30 Zakończenie

Krzysztof Pilch: Reniu, bardzo Ci dziękuję za przyjęcie zaproszenia.

Renata Karniłowicz: Ja też bardzo dziękuję Tobie, Krzysztofie, za piękne prowadzenie. Dziękuję wszystkim, że byliście z nami — nie dla każdego 8:00 rano we wtorek jest łatwe. Mam nadzieję, że wynieśliście z tego wartość.

Dodaj komentarz